Torre

31 Октябрь 2014

Bartek ma siedemnaście miesięcy.

Przez ten czas, w sumie niedługi, zdążył poznać trzy marki wózków.

Najpierw mieliśmy X-Landera, następnie Bebetto Murano, a skończyliśmy na Baby Design Sprint.

Jak dla mnie cała ta lista wystarczyła, bym poznała cechy, jakie musi mieć wózek „prawie idealny”.

Wszystko oczywiście zależy od wieku dziecka, od terenów po jakich będziemy się przemieszczać, od wielkości naszego bagażnika oraz preferencji i temperamentu dziecka – serio!

Jakiś czas temu zwróciła się do mnie znajoma z prośbą o pomoc w wyborze czterokołowca dla swojego ośmiomiesięcznego szkraba.

Damian siedzi już ładnie i jego mama chciała zakupić wózek typowo spacerowy, który sprawdzi się zarówno w mieście, jak i na terenach wiejskich, kiedy odwiedzają babcię.

Zasiadłyśmy więc z kubkami letniej kawy w czasie drzemki naszych synków i rozpoczęłyśmy misję poszukiwawczą.

Nie oszukujmy się. Wybór jest ogromny. Można przebierać, wybierać, wybrzydzać, wymyślać, cudować.

Wzięłyśmy więc kartkę i rozpisałyśmy potrzeby.

- duże koła — nie małe i nie najmniejsze,

- przednie skrętne z możliwością blokady — dla wygody podczas zakupów i przemieszczania się po mieście oraz przydatna blokada podczas wizyty u babci,

- dość pojemny kosz zakupowy — Damian lubi jeździć z całą armią swoich zabawek, więc gdzieś trzeba je schować, kiedy uśnie,

- łatwy system składania — koleżanka ma samochód i często podróżuje sama wymóg więc jest jasny. Kobieta nie będzie walczyć z niewiadomo jak skomplikowanymi przesuwnicami, kiedy pod opieką ma dziecko, którego nie można spuścić na długo z oka.

- pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa ze względu na temperament Damianka.

Synek koleżanki lubi obserwować otaczający go świat dlatego zdecydowałyśmy, że wózek nie musi mieć przekładanej rączki i może być prowadzony „przodem do świata”. Damian zdecydowanie będzie szczęśliwszy przy takiej możliwości. Fajnie jednak byłoby mieć oko na małego śpiącego królewicza, więc zdecydowanie na tak byłyśmy przy modelach posiadających budkę z okienkiem.

Przyznaję, że nie szukałyśmy długo. Miałyśmy sporo wyznaczników, więc ograniczyłyśmy się tylko do modeli, które spełniły większość wymagań. Nie uginałyśmy się pod jakimiś cudami, bo chodziło przede wszystkim o komfort i wygodę Damiana oraz łatwość prowadzenia na różnorodnym podłożu.

Odpowiedzią na nasze potrzeby okazał się TORRE.

Lekki, aluminiowy stelaż (całość ważąca tylko 9.5 kg), odpinana barierka, która przyda się kiedy Dami będzie nieco starszy i sam wdrapie się do swojej limuzyny. Wygodna tacka przy rączce oraz regulowane oparcie, dzięki któremu drzemka na spacerze odbędzie się w warunkach niemal trzygwiazdkowych ;)

Oprócz tego, TORRE spełnił wszystkie wymieniane wyżej wymagania. Ma pojemny koszyk na zakupy, łatwo się składa, ma skrętne, blokowane koła, oraz pięciopunktowe pasy. Wszystko zgodnie z listą.

To się nazywa udane zakupy, na 5-kę. Czyli takie, które potrafią robić tylko kobiety ! ;)